Mój syn niestety wszystkie kwestie gadżetowe ominął szerokim łukiem, w kwestii picia. Butelka to butelka, słomka to słomka, szklanka to szklanka. Niekapek bardziej fascynował mnie niż jego. 🙂 Logopeda by się ucieszył. W sumie nie powinnam narzekać. Testy uprawiałam na zapożyczonych dzieciach 😛
T. ma teraz bardzo dużo zadań w restauracji musi myśleć, biegać, pić, coś zjeść, ukraść coś do zjedzenia itd.  No umówmy się, że czasem rozlewa. Pal licho, jeśli na stolik, sąsiada, siebie, ale CZEMU na mnie! ZNOWU?!
Nie lubię targać ze sobą pińcuset sprzętów, ochraniaczy, zasłaniaczy, ciuchów na zmianę, dla mnie , dla niego, dla wszystkich dookoła. Znalazłam coś ciekawego. Wygląda, jak kawałek balona z dziurką dla starszaków i dziubkiem dla młodszego pacholęcia. I teraz uwaga! Pasują na WSZYSTKIE kubki! Trzask, prask i mogę nie łazić w płaszczu przeciwdeszczowym 😉

zakładanie

 

 

 

nie wylewa