Nigdy nie mam parasolki. Nigdy. A jeśli mam, to nie przy sobie. Taki myczek.
W hotelach na szczęście mają i zawsze pożyczą. A żem hotelowa panna to ładowarki i parasole mam w nadmiarze :)Co zatem zamiast parasolki?Płaszcz, torba plastikowa- wzorem babć na sztuczne loki, gazeta na głowę, teczka nad głowę, czepek… pałka…??
Ano pałka.

parasolka
parasol z powietrza

Bierzemy sobie taką pałkę, mamy gadżet samoobronny, czyli samemu pałkę, tfu! pałką trzeba bronić. A co do tego ma deszcz?
Jeśli mamy taką pałkę, co dmucha na deszcz to ominie nas macanie zmokniętego, obrzydliwie lepiącego się materiału.

Mam tylko kłopot z koncepcją krótkiego czasu działania.

Wezmę na wszelki wypadek parasol 🙂

ps. Nie wiem czy chciałabym stać obok właściciela takiego parasola 😛