Lubię drewno. Młody lubi, ale lego duplo lubi bardziej. Dostał od mamusi klocki z jej dzieciństwa.
Niestety klocków z własnego domu Wam nie użyczę :P, szukajmy zatem czegoś innego.Sortery miały u nas branie. Podobało się młodemu. I tak, ukształtował sobie stwierdzenie „Nie tu.”

Odkrywanie kształtów stanowiło tak pasjonującą zabawę, że do dziś potrafi jeszcze nas zająć na chwilę ta czynność.
Kompletną klapą były niestety układanki 3d. Albo jest młody mało sprytny, albo to zwyczajnie nie jest dla nas. Temperament nie ten. Ale jeśli ktoś ma spokojne dziecko, o łagodnym usposobieniu to może być strzał w 10.
O to to… tak wygląda.
Za to w sposób magiczny działają na nas puzzle płaskie.
Och! Nawet małego czorta usadzą na kilka chwil przy stoliku i można nawet ugotować obiad. No może nie obiad, ale tylko zupę.
W tych układankach jestem ogromnie zakochana. Piękne, dobrze wykonane. To chyba jedna z niewielu czynności, przy której młody może chwile usiedzieć. Prócz tego pozostaje malowanie. Może znacie jakieś fajne gadżety do takiej twórczości?