Pod lupę poszła pupa. Na okoliczność wspaniałego spotkania na rodzinnym pikniku otrzymaliśmy krem pielęgnacyjny na odparzenia pieluszkowe Pat&Rub z serii sweet. Postanowiliśmy wypróbować. Ja z cerą niezmiernie wrażliwą- a do takich seria ta również jest skierowana, i Dzieć z pupą. Dzieć chyba coś czuł w kościach, bo pupa nabrała kolorów… na zawołanie niemal. (Nie zaniedbuję dziecka!- to dla zaangażowanych w anonimy do mnie :))
No to poczęliśmy smarować. Zaleta: właściwie nie zostawia białych śladów, bardzo dobrze rozprowadza się po Dzieciu, zostawia tłustą warstwę, ale na szczęście nie lepi się. Muszę przyznać, że nie byłam przekonana do firmy. Nauczona jednak doświadczeniem z wanienką nie warczę, próbuję. I jestem na tak! Nie umiem tylko określić zapachu niby bezzapachowe, ale skojarzenia mam z kredkami świecowymi z podstawówki.

Moje serce  zdobył  produkt też z tej dzieciuchowej serii: oliwka do kąpieli i ciała. Tata Dziecia kąpie, ja płuczę, namaszczam i Dzieć jest doprowadzony do porządku. Gorzej, kiedy tata dezerteruje i wyrusza w trasę po Polsce. Oliwka sprawdza się doskonale. Pomijając fakt zapachu, bo tu znów kredki świecowe. Produkt cudny. Skóra dziecka jest niezwykle miękka. Nie wiem jak to możliwe, bo i tak jest aksamitny 😛
Oba produkty doskonale sprawdzają się też na mamach- ja na pewno połowę oliwki podkradnę.

Cena:
Oliwka 65zł – drogawo?
Krem pupowy 39zł