Zasada jest prosta: wybieraj, co chcesz. Będzie lepiej albo gorzej, ale na Boga, nie jeździj bez fotelika. Nie wierzysz, że ktoś jeszcze tak robi? Tacy rodzice nadal się zdarzają i za nic mają mandaty. Bywa też gorzej, czyli jest fotelik, ale nie ma wiedzy, jak sobie z tym sprzętem poradzić… Okazuje się, że dla takich ciamajd jest ratunek.
Zacznijmy od samego początku.  Instalujemy bazę w systemie isofix, który składa się z dwóch uchwytów pomiędzy siedzeniami i wpinamy do niego bazę fotelika lub sam fotelik. Potem wyruszamy w cudowną podróż z aplikacją, która dołączona jest do do naszego super samopozycjonującego się fotelika samochodowego. Sama napina połączenie między bazą a isofixem, a potem ustawia bazę do pozycji, w której będzie wpinany fotelik. O każdej z czynności bazy fotelika jesteśmy informowani również głosowo. Brzmi to trochę jak rozmowa z cyborgiem, ale mamy pewność, że wszystko jest dobrze zrobione.

Co potem?
Wpinamy fotelik i słyszymy, że zrobiliśmy to poprawnie.

Po co nam ten gadżet?

Niewiele osób potrafi poprawnie zapiąć fotelik swojego malucha. Nie mówię o zwykłym przypięciu fotelika do samochodu w celu zadowolenia własnego i odhaczenia obowiązkowych czynności samochodowych. Oczywiście, nie mówię o wszystkich rodzicach, aż . Są też hobbyści fotelików, ale powiedzmy sobie szczerze… są w mniejszości.

We wszystkich markach, technikach zapinania, technologiach i kolorystyka umyka nam – rodzicom, że podstawą nie jest to, czy fotelik będzie w urocze kwiatki, tylko czy będzie bezpieczny. 4 moms zaproponowało potwierdzenie kompetencji – coś co kochają obecnie niepewni siebie rodzice. Tak, powiedzmy sobie to szczerze. To jest gadżet, który mówi rodzicowi: Tak, udało Ci się zapiąć fotelik poprawnie. Koniec niepewności, koniec z niechlujstwem. Nie ma już nerwowego zastanawiania się czy na pewno zrobiliśmy to dobrze.

Chcesz dodatkowo płacić za tę pewność?
Poczuj się jak w PRLu. System zapisów. Prawie jak system kolejkowy, zapisujesz się na listę osób zamawiających  to samoinstalujące się cudo. Z lekka to zabawne…

 

 

aplikacja

bok i baza minicar

 

A pamiętacie słynny case, którym dziecko zapięte w uroczą kurteczkę wypada z pasów i fotelika? Wiedzieliście o tym? Ja nie. Byłam absolutnie tym faktem zaskoczona. Czego jeszcze nie wiemy?

 

Kto z Was ubezpieczył swój fotelik, ten nie musi tego wpisu czytać dalej. 🙂

1. Informacja podstawowa fotelik ma ratować życie Twojego dziecka w razie wypadku. Ten za  100 zł zrobi to słabo. Nie ważne jakiej marki. To nie jest istotne.
2.  Ubezpieczyłeś samochód? A zadbałeś o to, żeby ubezpieczyć fotelik? Po wypadku musisz kupić nowy. Niezależnie od tego czy nasz fotelik posiada widoczne uszkodzenia czy nie, ZAWSZE musimy go wymienić na nowy. Fotelik samochodowy nie może być stosowany niesprawny.  Uwaga! możemy dostać zwrot za fotelik samochodowy po wypadku. Wykupując OC czytamy OWU. Nie chce Ci się? Weź formę elektroniczną takiej umowy i wyszukaj hasło „fotelik”. Pamiętaj też, aby trzymać rachunek za zakup fotelika.  Nie dajemy się odprawić z informacją, że „po foteliku nie widać, że nie działa”. NIE. Notatka policji lub rzeczoznawcy może okazać się niezbędna. W ramach AC mamy możliwość ubezpieczyć fotelik przed kradzieżą. To też może nas poratować w trudnej sytuacji.

Tobie wypadki się nie zdarzają?

W ubiegłym roku w Polsce doszło do 34 970 wypadków. Wśród 42 545 poszkodowanych osób było 1096 dzieci w wieku 0-6 lat i 2413 w wieku 7-14 lat. Na 3202 ofiary śmiertelne 80 to dzieci – informuje Maciej Kalisz, prezes fundacji „Jedź Bezpiecznie” dla WP.

Niezależnie od tego jaki fotelik wybierzesz, zapinaj swoje dziecko w pasy poprawnie. To naprawdę kwestia życia i śmierci.