Zaczniemy od początku. W paczce był nocnik i folia ochronna. I taka folia ochronna dała dziecku zajęcie na 2 godziny. Plus, pewnie zupełnie przypadkowy. Jestem typową Polką i nie czytam instrukcji obsługi z zasady. Do nocnika też nie. To, co mogę na tym etapie powiedzieć to, to że jest intuicyjny w obsłudze. Nie tyle, żebym zaraz z niego miała korzystać ja, ale wszelkie nagrywania (o tym w dalszej części) nie stanowiły dla mnie wyzwania. Plus kolejny.
To nasz pierwszy nocnik i nie byłam pozytywnie nastawiona do wszelakich grajek. I się zdziwiłam. Czemu?
Nie zwykłam zakładać, że do czynności toaletowych potrzebne są efekty dźwiękowe.  A tu synek ma szum wodospadu, pochwałę mamy i taty oraz muzyczkę z okazji zwycięstwa zareagował bardzo pozytywnie.
I to się sprawdza!
Syn zanocnikowany załapał od razu, więc może i moje dziecko jest intelligent?

Pierwszy dzień i już sukcesy dwojakiego rodzaju 😛

Co zrobiłam ja?

Nagrałam się na nocnik. Brzmi komicznie, ale tak było. Wyjmujemy sprzęcior z wnętrza klikamy REC i szalejemy.

Synek zanocnikował, zrobił co trzeba (chciałam mu wytłumaczyć co i jak, ale biegł kot, ja za kotem, i dziecko rozkminiło samo 🙂 ). Na zachętę dostał szum wodospadu. Potem pochwała mamy. A na koniec muzyczka. Z tą muzyczką trochę był kłopot, bo zabawka domowa ma podobny dźwięk i młody okropnie jej na tym nocniku szukał. Zaglądał pod nogi, za nocnik i nic. Dłużej nam w związku z tym zajęło zrozumienie zasad przyczynowo-skutkowych.

Potem wyjmujemy. I sio! Proste, łatwe. Nocnik dobrze się czyści, bo jest gładki 🙂

Udało się producentowi zrobić coś na kształt tronu. Plecy podparte, rączki można trzymać na oparciu, nóżki w dole. Przednie zabezpieczenie dla chłopców syn pokonał tylko raz i to raczej z mojej winy, bo mamusia krzywo usadziła.
Najbardziej bawi mnie to, że dostępny w domy starszy 9 letni gadżeciarz strasznie bratu tego sprzętu zazdrościł 🙂 Mamy zatem gadżet pełną gębą. Młodemu się podoba i korzysta. To chyba najlepsza recenzja?
Minus? Cena ok. 183 zł