Kołysanie, lulanie, lolaloo. O kołysaniu mówi się różnie i dobrze i źle. Nikt nie wspomniał nawet, że może być też wygodnie. Zza Odry nadeszła pomoc dla zmęczonych rąk. Lolaloo przypomina… no cóż powiedzmy raczej czemu służy. Wibrujący pałąk przyczepiony do wózka ukołysze do snu każdego artystę, co bez kołysania nie zasypia. Mamy wolne ręce! W zestawie z ładowarką. Ale na tym nie koniec ciekawostek. Coż kupić można przecież wszystko, ale Lolaloo można też wypożyczyć za 15 euro na miesiąc, czyli 0.5 euro za dzień! Pomysł jak sądzę genialny. Nie obyło sie jednak bez minusów. Według lolaloo sprzęt ten można przyczepić do dziecięcego łóżeczka. I tu mam kłopot.. w zestawie do łóżeczka dołączone są gumowe nakładki stabilizujące na nogi łóżka. Lolaloo trzęsie nim niewątpliwie, ale nie wiem jak trwały musi to być sprzęt, żeby już po np. jednym miesiącu nie skrzypiec? Wszak po to dokręcamy wszystkie śruby w tym ważnym sprzęcie, żeby nam się nie kołysał i nie trzeszczał.

Wibrator lolaloo
Różne sposoby przyczepienia lolaloo

A teraz prezentacja bujanego lóżka:

i wózka: