Czasem wszystko idzie pod górkę. Nie pojechałam na wyjazd w Bieszczady (omija mnie bieszczadzki tweetup), nie wystawiłam nosa z domu. Dziecko zatargało do domu coś tak paskudnego, że załatwiło nieletniego, a zaraz potem mnie.
Nie wiem jak Was, ale mnie moje dziecko w chorobie kocha najmocniej. To jest właśnie czas mówienie sepleniącego „Kocham Cię mamo”, serii buziaków z wiszącym glutem, kasłania prosto w nos i wiecznego wiszenia na rękach. Ja go rozumiem. Jak się do chorujących dołączyłam i ja … to zadzwoniłam po mamę. W sumie, kto mnie tak przytuli, pogłaszcze po głowie, zrobi herbatkę!? Już jesteśmy za stare na całusy z glutem, ale chęci były.

I tak czekam dzień za dniem, łykając kolorowe pastylki syropki, znając już wszytko na Mini Mini, smarując kredkami i farbami kolorowanki. Czekamy, aż nam przejdzie. Dobrze, że pogoda nie dopisuje i przynajmniej żal serca nie ściska. Pocieszam się wizją naszej nowej działki i grilla 😀

A właśnie. I tu Was potrzebuję! Co jest potrzebne do ogrodu dla wesołego dwulatka?
Wiem, że wolicie mailowo, więc czekam:
babytrendsetter@gmail.com lub bogna.gozdowska@gmail.com

Tym razem to ja potrzebuję Waszych sprawdzonych rad! To co zaczynamy wiosenno-letni cykl z Waszymi poradami?

Niecierpliwie czekam.

Grill