Raz usłyszałam tylko o ociekaniu zajebistością. To chyba jedyny znany mi, pozytywny stan ociekania.

Ociekanie wodą samo w sobie nie jest dramatem. Chyba, że pchasz wózek, wieje wiatr, w twarz, wieje na ręce, z wózka robi się żagiel. Ilość brzydkich słów na minutę wrasta. Nie słychać ich, bo wieje, chyba że nagle przestanie i zostajesz z kwiatkiem na ustach. W taki dzień wiatr wywiewa Ci opakowanie na folię z wózka. Trzeba biec. Z wózkiem. Z dzieckiem. Z kwiatkiem na ustach. Autobus odstawiony od krawężnika. Oj, nie zahaczysz przednimi kółkami! (Tu pozdrawiam kierowców 167- macie wpisane w umowie „nie podjeżdżać pod krawężnik. I gwiazdka. Szczególnie do matek z dzieckiem/wózkiem”? Tak tylko pytam…) Dziecko nie wsiada do wózka, bo ma bunt. Jesteś oazą. Oazą *kwiatek spokoju. Wysiadasz lub bardziej precyzyjnie usiłujesz, bo przednim kółkiem *kwiatek spacerówki zahaczasz o rurę. Odhaczasz. W duchu 2 kwiatki. Przekonujesz dziecię do wysiadki. Dostajesz z parasolki od starszej pani. Ona musi teraz wsiąść. Wlazła. Wylazłaś. Idziesz. Pod wiatr. 150 metrów pod wiatr. Kwiatek. I słońce świeci. I pada. Pod samym domem mijasz kałużę błotnistą, 2 butelki po jakimś prestiżowym alko, opakowanie po coli z Maka. Tak! Każda z tych rzeczy zainteresuje Twoje dziecko. Z mokrymi nogami pachole wchodzi do domu. Przetrupta całą podłogę zostawiając za sobą subtelną ścieżkę. żebyś chyba tego pasożyta nie zgubiła. Rozbierze się SAM, czyli wsadzi czapkę i szalik w to bagienko. Kwiatek.
Ociekasz. Nic w tym zajebistości. Na bunt nic nie poradzę. Na wiatr też nie, choć pasożyt prosił, żebym coś z tym zrobiła.Wiara w umiejętności matki trochę mnie bawi.

Biorę się za ochraniacze przed wodą z nieba. Muszę mieć poczucie jakiejś sprawczości.

Zatem dla tych, którym deszcz pada tylko z góry. Nie zacina (mnie zawsze zacina) i jest jak w filmach. Z góry na dół, bez powiewów. Dla tych mam trzymaczkę do parasolki zamontowaną  na wózek. Nie testowałam, ale wyobrażam sobie, że może to być zabawniejsza forma latania. Polecam tylko tym, którzy mają pakt z deszczem i wiatrem.
W zastosowaniach jest też opcja na rower. Tu mi nie starcza wyobraźni, bo wiatr czyni się z powodu tego pedałowania… no i musi padać w paszcze…prawda?
antydeszcz rower antydeszcz wózek
Ręce.
Możemy uderzyć w wersję: tanio i dziewczęco lub wersję rowerową/motocyklową. Wszystkie gustowne i w różnych rozmiarach do wyboru.

Zrzut ekranu 2015-04-14 o 10.01.22

 

antydeszcz rower
antydeszcz motorowy

Kalosze. Przepraszam, ale kalosze to nie jest gadżet. A co jak mam szpilki? A jak wyszłam z domu i nie targałam kaloszy, bo jestem za ładna na tę porcję gumy?
Są i na to sposoby. Wersja najtańsza, czyli siata na obuwie. Stosowana często w Józefosławiu. 🙂 Lub wersja dostosowana do obuwia, ale mam wrażenie, że pomysł podobny. Dla opcji glamour jest wycięcie na szpilkę. 🙂 Składamy i po kłopocie.

 

Zrzut ekranu 2015-04-14 o 10.02.59

Zrzut ekranu 2015-04-14 o 10.05.17

Zrzut ekranu 2015-04-14 o 10.06.00

 

Zrzut ekranu 2015-04-14 o 10.06.23 Zrzut ekranu 2015-04-14 o 10.07.28http://www.aliexpress.com/

 

Idę do Auchana po siaty. Owinę się szczelnie i wyjdę.