Na ostatnim KME miałam przyjemność (nie jest to jedynie zwrot językowy) poznać bardzo fajną markę. Nuvita zachwyciła mnie głównie dwoma gadżetami: silikonowymi pojemnikami i blenderem z podrzewaczem- syn koleżanki nazwał to „samorobem” i coś w tym jest.Zacznijmy od sylikonowych pojemników. Niezwykle to praktyczne. Wychodząc z domu przypomninam skrzyżowanie wielbłąda z osłem. Objuczonam z każdej strony przeróżnymi „bardzo potrzebnymi” rzeczami.
A że dziecko mam dość żerne to jedzenia zabraknąć nie może. Przydaje nam się też podczas wizyt w klubie dziecięcym. Rano wszytko wyładowane jedzonkiem, popołudniu ładnie spłaszczone i puste, a ja mniej przypominam wielbłąda. Plus dodatkowy? Cudnie się myje.

Można trzymać w lodówce, można podgrzewać- przydatne rzeczy 🙂

Z blendera korzystałam. Takiego w bardziej tradycyjnym wydaniu. Miałam też podgrzewacz. Pappasana to niby to samo, ale w jednym sprzęcie, co jednak robi różnicę. Wygoda. Miałam szansę i przetestowałam. Młody na moje już podrósł na tyle, że woli raczej gryźć niż jeść papki, ale np. do czulentu i rozdrobnienia rzeczy z niego, nadaje się idealnie. Nie ukrywajmy tani nie jest, ale to dobrze wydane pieniądze.

Co jest w tym najlepsze? Opcja Cook and blend. Ideał. Robi dwie rzeczy na raz!
Tak. Jestem leniem 🙂