„Trzeba” to najważniejsze słowo dla matki. Niestety trzeba wykarmić dzieci, do których powstania przyłożyło się rękę. Niestety, trzeba wychować lub przyjąć, że zrobi to ktoś inny. Niestety, dziecko to nie tylko zabawa, ale też obowiązki. Niestety słowo „trzeba” najczęściej obowiązuje tylko matki. Ojców nie zawsze. Pamiętam, że już na studiach mówiono nam, że czasownik „trzeba”, należy do dziwnych. Zgadzam się, to czasownik „kobiecy”.

Matka Polka ponad siły

Z dzieckiem często zostaje matka. Słusznie czy nie, bo różnie bywa. Kto by jednak nie został to na nim spoczywa codzienność. A czym jest ta codzienność? Wstawaniem, odrabianiem lekcji, kupowaniem jedzenia i ubrań, wyjściami do muzeów itd., opłatami za szkołę czy przedszkole – ot, zwykłe szare życie, na które trzeba zarobić.

Ten pan nic nie ma – czyli jak kombinuje alimenciarz

I tu zaskoczenie! Zasądzenie alimentów zmienia wszystko. Ojciec dzieciom, mąż lub partner nagle zaniemógł. Szok! Ku zaskoczeniu wszystkich niestety nie ma już pracy, zarobków też nie. Wręcz zadłuża się u mamusi, żeby żyć. Opłaty na dziecko – spróbuj wydobyć matko! Gdzieś między pracą a szkołą/żłobkiem czy przedszkolem. Stój w kolejce do sądu i jeszcze się tłumacz, czemu masz być zwolniona z kosztów – Ty przecież pracujesz! Szalona!

Polski tata i tolerowanie oszustów

Kombinowanie. Druga natura Polaka. I już nic nie ma. I szuka pracy, a nie znajduje. Samochodem jeździ wirtualnym, komputer brata, buty kolegi, płaszcz sąsiada. Biedak. I tu wychodzi nasza tolerancja dla dzikich opowieści o pazernych matkach, które chcą kilkaset złotych na dziecko. Zauważcie to matki chcą!
Guzik! Te pieniądze są dla dzieci. Alimenty na żonę czy byłą partnerkę to inna para kaloszy. Alimenty są za wspólną krew komu jak komu, ale dziecku należą się jak psu micha. Alimenty to nie prezenty! A ci bracia, sąsiedzi, koledzy itd. z radością wspomagający ukrycie dochodów to niestety partnerzy zbrodni i oszustw. I co bawi mnie najbardziej, to również często wspaniali ojcowie i ich koledzy pięknie zbierający np. na Szlachetną Paczkę – dla biednych dzieci. Zastanów się, nie znasz takich panów unikających płacenia na własne dzieci?

To może warto postarać się o dodatki dla samotnej matki?

Pamiętaj jesteś w Polsce, jeśli „na głowę” w rodzinie przypada powyżej 725 zł to niestety nawet zaliczka z Funduszu Alimentacyjnego Ci się nie należy. Czyli jeśli umierasz z głodu to albo odbiorą Ci dziecko, albo dadzą głodowe kilka złotych. Taka polityka prorodzinna.

Dziękuj Bogu jeśli alimenciarz ma liczną rodzinę

Jednym z wyjść, na które pozwala polskie prawo, jest pozwanie rodziców alimenciarza lub rodzeństwa. Krew to krew – dziecku się i od nich należą alimenty. Pamiętaj, że oni szybciej od swojego syna lub brata wyciągną każdą złotówkę. Nie odpuszczaj!
Wnioski o aktywizację zawodową, odebranie prawa jazdy czy wyrok karny za uporczywe unikanie alimentacji na ogół ma jednak mniejsze przełożenie.

Nie toleruj!

Ojcowie niepłacący na swoje dzieci powinni czuć się społecznie napiętnowani! Nie tolerujmy. Mówmy wprost, że to oszustwo. Nie pomagajmy. Dzieci mają pierwszeństwo. Zawsze.