Przeglądając Facebooka trafiam czasem na wycięte z kontekstu parafrazy, przerobione memy, zabawne foty. Super! Dobrze mieć styczność z inteligentnymi ludźmi, którzy potrafią się bawić formą i słowem. Trafiając na poniższa grafikę myślałam, że to też żart. Myliłam się. Zobaczcie!

 

radio niepokalanów, wpis Facebook

Najpierw się okropnie oburzyłam, bo co to za średniowieczne wizje i kto u licha daje dziecku laleczki voodoo?! Nie znam takich matek, ale może mam zwyczajnie za wąskie grono znajomych 😛

Tak czy owak, zaczęłam się zastanawiać. Doszłam do wniosku, że żadna z tych zabawek przynajmniej chwilowo (sorry uwielbiam Harrego Pottera) nie trafi  w formie prezentu do Młodego. Dlaczego? Bo większości będzie się bał. Pomijam laleczki, wspomniane wcześniej, ale na przykład u nas odpadają kucyki Pony. Młody je lubi, ALE! No właśnie… te bajki są niezwykle przesycone agresją. Bardzo byłam zdziwiona, bo kucyki Pony czy Troskliwe Misie wydawały mi się wybitnie rozkoszne, a tu guzik.

Skąd wiem, że mój syn lubi te bajki, mimo że wspólnie ich nie oglądamy?

Ha! Odkryłam. W przedszkolu jest telewizor z bajkami. I nie nikt z nami nie ustala, co powinno lub właśnie nie powinno, znaleźć się na ekranie. Pomijając już temat obecności ekranu w sali przedszkolnej takich maluchów. Zatem niekoniecznie szukając diabła w bajkach i książkach, pamiętajcie moi drodzy o dopasowaniu bajek, zabawek oraz książek do wieku i rozwoju emocjonalnego dziecka.

Zwróćcie też uwagę, kto i jakie bajki puszcza Waszemu dziecku.