To jest jakiś absolutnie dramatyczny pomysł! 3 miliony złotych wydane na bezmyślną i głupawo skrojoną kampanię. Doprawdy, Polacy mają być jak króliki? Oszaleję.

Zanim skomentujecie zobaczcie ten spot NPZ Kampania Prozdrowotna.

 

W dziennik.pl czytam niezwykle trafny komentarz profesora Bralczyka:
„– To fatalny pomysł, konotacje językowe z królikami i płodnością są jednoznacznie negatywne – uważa prof. Jerzy Bralczyk, językoznawca. Jak tłumaczy, królik jest owszem sympatycznym zwierzątkiem, ale tchórzliwym. – A jego moc rozpłodowa nie jest przedmiotem szacunku – dodaje prof. Bralczyk. Jest przekonany, że dla mężczyzn nie jest to przykład zachęcający do naśladowania. W przypadku kobiet z kolei nasuwa się skojarzenie z króliczkami „Playboya”, czyli raczej uprzedmiotowieniem kobiet. Jak tłumaczy prof. Bralczyk, króliki nie są wzorem świadomego podejścia do prokreacji, a raczej intensywnego spółkowania.”

 

O chaosie, o komunikacjo!!

1. Metafora o konotacji lekko negatywnej, na co wskazał już profesor Bralczyk.
2. Miłe puchate zwierzątko zdrowo się żywi i nie spożywa alkoholu- super. Robi też bobki pod siebie i się nie myje. 😉
3. Zielona trawka relaks i fun. Obraz lekko trącający w skojarzeniach świętami Wielkiej Nocy, do których brakuje nam lekką ręką pół roku. Sielanka w wersji zwierzęco-nierealnej.
4. Ile tego rodzeństwa?! No chyba jedyny plus z mojej strony za jakże właściwą odmianę liczebnika. Rzadki zwyczaj, więc to chwalę, ale… bardzo proszę się przewietrzyć! Biologicznie nierealne, absolutnie nie prozdrowotne i fatalne w formie realizacji oraz zamyśle.

To teraz powtórzmy-> 3 miliony złotych.
Prime time.
Króliki i prokreacja.

 

Reasumując.

Nie mogę wyjść z podziwu, dla zespołu, który był uprzejmy taki format skroić i wykonać. A daleko poza moim zrozumieniem jest przyznanie akceptu takiej wizji zespołu kreacji. Rozumiem kampanie z przymrużeniem oka, lekkim dowcipem, ale to i ciężkie, i skonotowane negatywnie.

Daleko mi do tych królików.