Niestety, Pani syn się po prostu źle urodził – powiedziała pani miłym głosem- Gdyby dała mu pani szansę na rok 2012 … to ja rozumiem, a tak … (tu rozkłada ręce).

Na czym polega „złe urodzenie”? Pasożyt we wrześniu osiągnie 2 lata i 7 miechów. Mógłby pójść do przedszkola. Teoretycznie. System zapisów nie przyjmuje naszego peselu, ponieważ na chwilę obecną tylko pesele do 31.12.2012 roku.
Jest inna ścieżka. Można napisać podanie o wpisanie na listę rezerwową. W razie rotacji możesz się załapać. Teoretycznie.

Przechodzimy do praktyki?
1. Przedszkole pod nosem. Jestem poniżej 3km- to się liczy. Otwierają nową grupę, ale na piętnaścioro dzieci, w tym dzieci niepełnosprawne i tylko jedna grupa. Pani sugeruje, że mogę złożyć podanie, jeśli lubię hobbystyczne zajęcia, bo praktycznie nie ma szans. Plus, bo pani była miła.

2. Przedszkole kawałek dalej. Odbiera mężczyzna. Nie bardzo rozumie o co pytam. Ale mówi, ze podanie można zostawić. Mam wrażenie, że się nie rozumiemy.

3.  Przedszkole ok 1,5 przystanku dalej. Dzwonie. TU HIT!
„Oj wie pani, ja takiego podania nie przyjmę, bo mamy dużo chętnych … to po co? U nas pierwszeństwo mają dzieci z cukrzycą i alergią.”

Droga Warszawo!

Jestem zdolna i obrotna. Poradzę sobie. Zawsze.

Czego oczekujesz Warszawo od Bogny?
Już mówię: Kombinuj. „Załatw alergię” dziecku- nieoficjalnie panie w przedszkolach mi to mówią. Załatw kuratora, sobie/dziecku – egal. Tę poradę usłyszałam już w sprawie żłobka. Nie, nie dostałam się. Nie mamy kuratora. Darowałam sobie.

Warszawo kochana, urodziłam się tu. Mieszkam prawie całe życie, bo kiedyś zdradziłam Ciebie na dłużej z Berlinem. Sorry. Płacę podatki. Mam mieszkania. Urodziłam warszawiaka (poprawniej warszawianina). Masz mnie w nosie. Masz w nosie moje podatki. Masz w nosie moją pracę. Mówisz mi: siedź w domu.

Naprawdę celem jest to, żebym podkreślała jednonerkowość swojego dziecka, załatwiała papiery na alergię, udawała patologię? To się da załatwić. Nawet nie trzeba specjalnie kombinować. Teraz każdy ma alergię, a i jedną nerkę mogę rozdmuchać.

Doprawdy Warszawo, nie widzisz, że teraz rodzą wyże i jedna grupa w przedszkolu na 15 miejsc na Woli to trochę skromnie? Pomijając już nawet „złe urodzenie”.

Potem patrzę na te kampanie o szarej strefie, o uczciwości, o podatkach… i czuję się naiwna.