Trudno oszacować ile par mających dzieci się rozchodzi, ale prawie 2 miliony samotnie wychowujących matek to nie tylko wdowy. Jak zadbać o to, aby dziecko jak najmniej odczuło skutki decyzji dorosłych osób?

Kiedy rozstają się dwie dorosłe osoby – zdarza się. Są, mam nadzieję, na tyle dojrzali, że podejmują wspólną decyzję o rozstaniu. Czasem jest to wybór tylko jednej z nich, ale podyktowany stosownymi czynnikami – druga strona to alkoholik, osoba agresywna, z problemami psychicznymi itd.

Co w przypadku, kiedy te dwie dorosłe osoby zdecydowały (albo nie zdecydowały, bo to efekt wpadki) się na dziecko? Czy ich latorośl jest zawsze pokrzywdzona? Jak minimalizować negatywne skutki rozstań i rozwodów?

 

Rozstanie nie zawsze jest złe

W naszej kulturze przyjęło się, że lepszy jeden dom, nie ważne jaki niż dwa osobne. Generalnie jest to prawda. Różnica polega na tym, że zawsze trzeba mieć na uwadze dobro dziecka. Dodatkowo, po rozstaniu nadal młody człowiek może mieć jeden dom, przy jednym z rodziców. Dużo zależy od ustaleń matki i ojca, dwóch mam czy dwóch ojców. Tak, pary jednopłciowe też mają dzieci i też się rozstają!

Co jest dla dziecka lepsze – rodzice, którzy się kłócą, źle dogadują, zapijają stresy i smutki, a czasem nawet biją albo stosują inne mechanizmy agresji i przemocy – czy jednak jakaś koegzystencja na dwa domy, gdzie samotni rodzice mogą wyleczyć swoje rany, a może z czasem stworzyć nowe komórki rodzinne?

 

Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi, ale nam, osobom postronnym, bardzo łatwo ocenia się inne pary i ich problemy. Bo nas w nich nie ma.

 

Dziecko nie musi czuć się winne

Bardzo często, niestety, agresja i negatywne uczucia między rodzicami przelewają się na najmłodszego członka rodziny. O ile dzieciom z wysokim poczuciem własnej wartości, które było dobrze i sprawiedliwie wychowywane do tej pory, będzie łatwiej poradzić sobie z trudami rozstania, o tyle nie wszystkie dzieci mają tak dobrze. A co z tymi, które dopiero zaczynamy wychowywać?

Należy pamiętać, że żadnego z rodziców się nie zastępuje. Nie ma „nowej mamusi” czy „nowego tatusia”. Nie można też zrzucać nigdy winę na dziecko: „gdybyś był grzeczny mamusia by nie odeszła”.  Pamiętaj – rozstanie to decyzja dorosłych – dziecko i jego zachowanie nie ma wpływu na sytuację. Jest tylko dzieckiem. Utwierdzaj dziecko w przekonaniu, że mimo takiej decyzji rodziców, oboje nadal bardzo kochają syna czy córkę. To częsta obawa najmłodszych. Co innego relacja między np. tatusiem i mamusią, a co innego wasza relacja do waszej córki czy syna. Ta pierwsza może się skończyć, ta druga jest trwała.

Niezależnie od tego jak wściekli możemy być na swojego/swoją ex, tych uczuć nie można wyrażać grając dzieckiem. „Jak się nie zgodzisz, to zabiorę Ci dziecko”, „Jak nie oddasz mi tych rzeczy, to nie zapiszę dziecka do przedszkola”, „Jak nie wyjaśnisz czemu odeszłaś, to nici z porozumienia w kwestii wychowania dziecka” itd. Robienie na złość drugiemu rodzicowi krzywdząc dziecko jest chwytem poniżej pasa. Niezależnie od uczuć w stosunku do naszego byłego partnera czy partnerki, dziecko powinno być zawsze czyste, zadbane, w schludnych ubraniach, zdrowe i szczęśliwe, przekonane o naszej miłości i atencji. Dziurawienie ubrań, niemycie dziecka, posyłanie chorego do placówek edukacyjnych czy zabranianie chodzenia na zajęcia dodatkowe to tylko kilka z przykładów zachowań, które znalazłam w internecie śledząc fora dla kłócących się rodziców. Absolutnie nie powinniście tak robić!

Równie obrzydliwym procederem jest nastawianie dziecka przeciw drugiemu rodzicowi czy przeciąganie go na swoją stronę. Nigdy tego nie rób – wyrządzisz swojej latorośli tylko krzywdę. Nawet, jeśli dajesz upust swoim emocjom do kogoś dorosłego, pamiętaj, aby zawsze robić to poza zasięgiem uszu dziecka. „Niech dowie się jaką ma matkę”, „taki jest twój tatuś” czy „mamusia nikogo nie kocha tylko siebie”, to zdania, których dziecko nigdy nie powinno od was usłyszeć. Podkopywanie lojalności dziecka wobec drugiego rodzica skutkuje przede wszystkim brakiem stabilności u dziecka, zachwianiem autorytetów i strachem przed rodzicami. To ogromna krzywda, którą bardzo łatwo wyrządzić. Analogicznie – nie porównujmy się z drugim rodzicem, nie zestawiajmy go/jej z innymi osobami czy nie sugerujmy dziecku negatywnych cech charakteru lub odziedziczenia czegoś złego po drugim rodzicu.

Jeśli wątpisz w swoje kompetencje – co często wynika również ze starań drugiego rodzica, który w ten sposób stara Ci się dokuczyć – zachowaj swoje wątpliwości dla siebie. Dziecko nie jest waszym powiernikiem i nie powinno wysłuchiwać rozmyślań o metodach wychowawczych czy wątpliwości na swój temat rodzica. To oznacza również, że rodzic, który został zostawiony przez drugą stronę, nie powinien wykorzystywać sytuacji, żeby wzbudzić w dziecku uczucia współczucia czy niechęci do drugiego rodzica. To nie dziecko ma wspierać rodzica, ale rodzic dziecko. Jeśli czujecie się zostawieni, samotni i niekochani zgłoście się do stosownego specjalisty lub rodziny, a nie obarczajcie tym dziecka. I nie implikujcie, że jeśli rodzic was zostawił, to tak samo zostawi dziecko.

Bardzo ważnym jest, aby dziecko miało swoje rytuały i rutyny. Nawet, jeśli mieszka w dwóch domach, rodzice powinni ustalić wspólne elementy wychowawcze, np. przygotowanie do spania czy rytuały związane z jedzeniem. Dzięki temu dziecko ma poczucie stałości, stabilności, niezależnie od domu, w którym przebywa. To pomaga również w utrzymaniu porządku. Dziecko, które u jednego rodzica chodzi spać o 21, po kąpieli, czytaniu i wszystkich innych rytuałach, a u drugiego może się bawić czy oglądać telewizję aż padnie, będzie się buntowało i przeżywało bardzo negatywnie zmianę domów. Jeśli nie możecie się, drodzy rodzice, dogadać między sobą, warto, aby dziecko mieszkało przy jednym rodzicu, który zapewni mu stabilność i poczucie bezpieczeństwa. To wiąże się również z obowiązkami. Stosownie do wieku należy wymagać od dziecka pewnych zachowań, pomocy przy zadaniach w domu czy po prostu nadać mu obowiązki z jakiegokolwiek innego tytułu (np. zajęć dodatkowych). Rozstanie rodziców nie oznacza, że należy obarczać dziecka większą liczbą obowiązków, bo zostaliśmy sami. Ale nie można też próbować być „lepszym rodzicem” nie wymagając niczego. Taka krótkowzroczna strategia zemści się z czasem.

I na koniec – nie należy się obawiać walczyć o swoje. Jeśli partner jest przemocowy, uzależniony, jeśli nie płaci alimentów, jeśli utrudnia kontakty z dzieckiem itd. warto zgłosić się do stosownych instytucji: policji, grup wsparcia, psychologa czy nawet sądu. Najważniejsze jest to, że trzeba zawsze mieć za cel dobro dziecka, a nie dokuczanie byłemu partnerowi czy byłej partnerce.

 

Dziecku też jest trudno

Postawmy się w sytuacji dziecka. Świat, który do tej pory znało, zmienia się, a zmiany zawsze są trudne i przerażające – szczególnie tak istotne zmiany jak wyprowadzka rodzica, zmiana placówki oświaty, zmiana statusu materialnego życia itd. Rodzice często są bardzo pochłonięci swoimi sprawami i nie mają tyle czasu dla dziecka, co wcześniej. Czasem muszą iść do pracy, brać nadgodziny, albo spędzają czas u opiekunki, bo rodzic dla zasady przejmuje dziecko na złość drugiemu rodzicowi, nawet, jeśli sam nie ma czasu się nim zająć. Dodajmy do tego też bardzo wiele negatywnych emocji – zazwyczaj rodziców do siebie, ale nierzadko odbijają się również na dziecku.

Dodatkowym wyzwaniem dla dziecka bywa nowy związek rodzica. Często porzuceni opiekunowie ulegają pokusie szybkiego wejścia w nowy związek, dla „zabicia” starego uczucia. Nie tylko mają dzięki temu mniej czasu dla dziecka – zakochani, zajęci nową osobą, angażujący się w nowy związek, ale również mniej przestrzeni emocjonalnej. Zmuszają dziecko do spędzania czasu z nową ciocią czy wujkiem, którzy, często niezainteresowani dzieckiem, robią mu krzywdę. Szczególnie, jeśli okaże się, że nowy związek był tylko na chwilę, a dziecku z życia znika kolejna osoba, do której w jakiś sposób się przekonał. Jeśli rodzic angażuje się w nowy związek cały czas rozstając się z poprzednim partnerem czy partnerką (np. rozwodząc), z jednej strony zajmują go sprawy rozstania, z drugiej nowego związku, a dziecko jest niepotrzebnym balastem. Nie można doprowadzać do takiej sytuacji.

Bardzo ważna uwaga – nie okłamuj dziecka. Nie udawaj, że między wami jest dobrze, jeśli się rozstajecie. Nie sugeruj, że drugi rodzic może wrócić (nawet, jeśli sami w to wierzycie). Nie wmanewruj dziecka w „odzyskanie wspólnymi siłami” drugiego rodzica. Oczywiście – nie straszcie dziecka, dopóki nie podejmiecie decyzji, ale kiedy już taka nastąpi, rzeczowo wyjaśnijcie dziecku, na jego poziomie, skutki tej sytuacji. Zaznaczcie, że wasze uczucia, jako rodziców się nie zmienią w stosunku do syna czy córki, wskażcie elementy, które będą stałe i dadzą poczucie bezpieczeństwa. Opowiedzcie również co ulegnie zmianie – co wcale nie musi oznaczać, że na gorsze. Wbrew pozorom dzieci bardzo dużo widzą i rozumieją i to tylko nam, dorosłym, wydaje się, że można je oszukać. Nie muszą wszystkiego rozumieć, ale zdają sobie sprawę z wielu rzeczy, których byśmy nawet nie podejrzewali.

 

Niestety rozstania bardzo często obfitują w bardzo brzydkie zachowania, niskie emocje i złośliwości. Niezależnie od naszych emocji skrzywdzenia czy porzucenia, a także negatywnego oglądu byłego partnera/parnterki, należy zawsze, przede wszystkim, mieć na uwadze dobro dziecka. Ono nie jest niczemu winne, że wy się rozstajecie, więc waszą rolą, jako dobrych rodziców, jest postarać się, aby jak najmniej odczuło skutki waszej decyzji. Wykorzystywanie dziecka w walce z drugim rodzicem zawsze kończy się ogromną krzywdą w życiu młodego człowieka, nie rzadko traumą, z którą może sobie nie poradzić. O ile wasze emocje i złość mogą się kiedyś wyczerpać i nabierzecie dystansu czy po prostu przestaniecie mieć kontakt, o tyle jesteście rodzicami dziecka do końca waszego życia i tylko od was zależy czy wasza pociecha będzie wspominała ten okres jako straszne przeżycie generujące lęki, pojazdy po drugim rodzicu, szarpanie się i obciążenia czy raczej jako decyzję dwóch dorosłych osób, które nie są już razem.