Zwyczajowo mówi się, że jeśli nie trafia do Ciebie jakaś reklama, to nie byłeś jej grupą docelową.
Prawda.


Ta „reklama macierzyństwa” do mnie nie trafia. Nie jestem grupą docelową, mam dziecko. Przez jakiś czas jednak w tej grupie byłam.
Finansowo nie mogłam narzekać, z własnym mieszkaniem w centrum miasta, wydatkami dostosowanymi tylko do moich potrzeb i ogólną koncentracją na moim samodoskonaleniu oraz rozwoju.

Od tego czasu wydarzyło się wiele. Nie mieszkam w centrum, wydatki dzielę na więcej niż 1, irytuje mnie system edukacji, ale… siebie nie odpuściłam. Zapisałam się na dodatkowe studia, chadzam na zawodowe spotkania, wyjazdy, uczę się. Szczęśliwe JA jest bardzo istotne. Inaczej będziemy swoim stękaniem zatruwać tylko powietrze i siebie. Jak mam wtedy pokazać dziecku radość życia?

Pokazywanie wyboru pomiędzy pracą a macierzyństwem w sposób tak ostry jest bardzo nieuczciwe. Dzieci można mieć i na studiach i podczas specjalizacji, nie mówiąc już, że z dzieckiem czy bez, można wyjechać do Tokio. Nie ma sytuacji idealnych. To zawsze są trudne wybory i decyzje. Czasem podejmujemy je sami, a czasem opatrzność sprzyja lub nie. Wiem, że jest nas, Polaków coraz mniej i celem jest właśnie ten element rozpłodowy.

To ważne, żeby matki czuły się wsparte nie tylko za czasu bycia w ciąży i na okoliczność becikowego, ale również po. Decydując się na dziecko świadomie wiedziałam, że nie mogę na nic liczyć. Na nic. Na znieczulenie- nie, na żłobek- nie, na przedszkole- nie … itd. Zakładałam plan najgorszy. Mam cudownych przyjaciół, rodzinę. Pomagają mi zawsze. ZAWSZE.
Reklama lubi proste formy, mocne zdania i kontrasty. Do kogo to trafi? Do tych Pań, które już nie mogą? Do tych, co odkładają „za rok”? Mnie sposób przeciwstawienia materializmu kontra rodzina, dzieci zwyczajnie drażni. Dziecko tez musi za coś jeść, gdzieś spać…
Dużo częściej, o czym chyba zapomniała fundacja, to nie jest wybór pomiędzy wycieczką do Londynu, a dzieckiem. Ludzi zwyczajnie nie stać. Nie stać ich na własny kąt, a nie na dom z ogrodem…

Nie wiem skąd założenie, że albo praca- a właściwie rozwój (bo to jest powiedziane w spocie) albo rodzina. Idealnie podzielić się nie da. Na bank.
Pomijając, że nie wszystkie kobiety chcą mieć dzieci. Macierzyństwo to spory wysiłek. Nie każdy chce go pojąć. I ma do tego prawo.

Napisała kobieta, która świadomie zdecydowała się na dziecko, bo jej się wydawało, że wie co robi. Do dziś uważam, że świadomie decyzje o dziecku podejmują tylko szaleńcy i wariaci 🙂