Byłam chyba w każdym z układów. I takich łatwych 1+1 i na 2 stopniu znajomości, czyli jako ta druga. O ironio, nawet tego nie wiedząc. To bardzo pouczające doświadczenie, choć stare. Bardzo.

Co dziś mogę powiedzieć?


Kocham pary, które się kłócą. On ma focha, ona ma rację. Albo nikt jej nie ma. Są realni rzeczywiści, prawdziwi. Nie kłócą się o potencjał sytuacji, o to co może być… Mają fochy o naczynia, o niewyrzucone śmieci… są przyziemni. I dziękuję za nich Bogu. Utrzymują mnie w micie szczęśliwych związków. Podobno istnieją. Często się widujemy i bardzo ich lubię.

Czy pamiętam jak mi opowiadałeś o zdradzaniu partnerki, kolego?
Oczywiście. Pamiętam to Twoje poczucie wyższości. Twoje kombinowanie. Moją niezręczoność w momencie spotykania was obojga i tej drugiej. Twojej kochanki. Jednej czy drugiej, Pamiętam, jak zastanawiałam się czy ona tego nie widzi. Widziała.

Czy pamiętam jak Ty, moja droga, kombinowałaś na “wolne godziny”?
Oczywiście. Myślałaś jak wynaleźć “chorobowe” albo wyjazd służbowy. Jasne. Między rodziną, czasem drogi do domu, a wyjazdami z dziećmi.


To jest i śmieszne i tragiczne. Partnerzy dziwią się, że ich “miłości życia” odchodzą. Ale czy jest się czemu dziwić?  Zdrady, nawet nie tylko te fizyczne, ale te werbalne… oszustwa, przekłamania… obrabianie komuś zadka. Czy jeśli przyjdzie do Ciebie kochanka chłopca to powinnaś odejść? Czy jeśli ktoś kto jest Ci bliski zrobi Ci krzywdę z wyrachowania to powinnaś zostać? Wtedy już nie możesz nie zauważyć. I nawet słysząc, że nie o to chodziło, nie taki był cel, albo ktoś inny skłamał.. To nie powinnaś uciekać? Mimo miłości?

Zdrowie.


Jest ważne. Jest jedyne. Jest Twoje. Za żadną cenę go nie oddawaj. Oddaj chłopca kochance, która go chce i o nim marzy, oddaj kłamstwa światu… naprostuje je życie. Zadbaj o siebie. Tyle na dziś Ci mogę poradzić, choć zastanawiałam się czy mogę więcej…

Idź swoją drogą. Polecam.